Parę słów wstępu
Ekwador, czyli planeta Ziemia w najbardziej kreatywnym wydaniu, to pierwszy z cyklu artykułów o Ameryce Łacińskiej. Zdecydowałem się napisać tę serię, ponieważ ta część świata kryje w sobie niezwykłe bogactwo, wciąż mało znane wśród osób z naszego kraju. Gdy myślimy o egzotyce i dalekich podróżach, najczęściej przychodzą nam do głowy kraje Azji Południowo-Wschodniej lub północnej Afryki. Ma to swoje przyczyny, a jedną z najważniejszych są kwestie bezpieczeństwa, do których również nawiążę w tym fotoprzewodniku.
Ameryka Południowa była miejscem mojej pierwszej prawdziwie spontanicznej podróży, bez filtra, bez planu, za to z ogromną ciekawością świata. To właśnie sentyment do tamtych chwil stał się dodatkową motywacją do stworzenia tego wpisu. Po niemal trzech miesiącach spędzonych w Peru Ekwador był drugim krajem, który odwiedziłem w tej części kontynentu.
Wybór padł głównie ze względu na jego geografię oraz fakt, że jest to kraj stosunkowo niewielki. Gdybym skierował się z Peru na południe, dotarłbym do Chile, Boliwii lub Argentyny, czyli państw znacznie większych. Po intensywnym przemierzaniu Peru różnymi środkami transportu miałem jednak ochotę na spokojniejsze tempo podróży. Perspektywa znalezienia się na równiku również miała w sobie coś niezwykle pociągającego.
Zaznaczam jednak, że nie jest to przewodnik turystyczny w klasycznym rozumieniu, nie opisuję każdego zakątka kraju. Wiele miejsc pominąłem ze względu na ograniczenia logistyczne lub dlatego, że podobne atrakcje planowałem zobaczyć w innych krajach regionu. Moim głównym celem jest pokazanie atmosfery Ekwadoru, podzielenie się praktycznymi spostrzeżeniami oraz zachęcenie do bardziej świadomego podróżowania po Ameryce Łacińskiej. Chciałbym też obalić niesłuszne przekonanie, że to biedny i niebezpieczny region, do którego nie warto się wybierać. Kto wie, może po tej lekturze ktoś z Was zdecyduje się wyruszyć w podróż do tego niezwykłego miejsca.
Kwestie bezpieczeństwa
Zacznę od fundamentalnego pytania – czy Ekwador jest krajem bezpiecznym. Nie będę owijał w bawełnę i mówił „to zależy” – duże miasta w Ekwadorze, w porównaniu do polskich miast, są zdecydowanie mniej bezpieczne. Nie oznacza to jednak, że każdy, kto tam przyjeżdża, pada ofiarą przestępstwa. Rankingi bezpieczeństwa plasują ten kraj bardzo wysoko pod względem współczynnika przestępczości. Jest to o tyle zaskakujące, że Ekwador był do pewnego czasu jednym z bezpieczniejszych krajów LATAM. Sytuacja znacznie pogorszyła się w ostatnich latach przez rywalizację gangów lokalnych z gangami z Peru, Kolumbii, Wenezueli oraz Meksyku. Jednym z głównych punktów zapalnych jest port w mieście Guayaquil, który jest bardzo ważnym miejscem dla żeglugi towarowej. Jeśli miałbym kategorycznie odradzić jakieś miejsce ze względu na bezpieczeństwo, byłoby nim właśnie Guayaquil. Panuje tam obecnie godzina policyjna, więc nie można przemieszczać się po mieście między godzinami 22:00 a 6:00. Unikamy również prowincji Esmeraldas oraz regionów położonych przy granicy z Kolumbią i Peru. Jako turyści z Europy nie mamy żadnego powodu, by tam przebywać. Pozostałe miejsca są dużo ciekawsze i znacznie bezpieczniejsze.
Wracając do ogólników – Ekwador da się zwiedzić bezpiecznie, mając na uwadze kilka ważnych kwestii:
- Nie poruszamy się po dużych miastach po zmroku. Jest to kraj równikowy, więc robi się tam ciemno około godziny 18:00. Między 18:00 a 20:00 wciąż na ulicy jest dużo ludzi, więc sytuacja nie jest jeszcze tak zła. Tryb życia jest tam zupełnie inny – to nie Hiszpania, gdzie wychodzi się na kolację o 21. O 20 prawie wszystko się zamyka, więc i tak nie ma wielu powodów, żeby chodzić po mieście.
- Jeśli to możliwe, poruszamy się w grupach. Jeśli przyjechaliście w parę osób – super. Jeśli jesteś sam lub sama, wybierz noclegi w hostelach podróżniczych – w LATAM poznasz tam masę zajawkowiczów z Europy, którzy też chętnie poznają innych kompanów.
- Po mieście warto mieć zapasowy, stary telefon z lokalną kartą SIM, a swój smartfon zostawić w hotelu. Podobnie jak inne kosztowności i karty kredytowe. Jeśli ktoś “uprzejmie” poprosi o nasze rzeczy na ulicy – grzecznie je oddajemy, bez dużej straty dla portfela i ryzyka eskalacji.
- Nie zwracamy na siebie uwagi krzykliwymi ubraniami, głośnym zachowaniem czy sprawianiem wrażenia zagubionego lub zagubionej.
- Jeśli wybieramy się na imprezę w klubie, korzystamy z organizowanych przez hotel wypadów z transportem.
- Korzystamy z aplikacji typu Uber. Staramy się unikać wsiadania do taksówek stojących na ulicy. W dużych miastach Uber działa bardzo dobrze.
- W miarę możliwości organizujemy sobie transport wcześniej i rezerwujemy przez internet. Kierowcy autobusów na dworcach czasami kłamią na temat miejsca docelowego, aby zgarnąć pieniądze za przejazd, przez co można się znaleźć w nieciekawym miejscu o nieciekawej porze – co mnie spotkało, o czym napiszę później.
- Małe miasteczka i wsie są relatywnie bezpieczne, jednak wciąż zwracamy uwagę na otoczenie.
Bardzo mocno zaznaczę – absolutnie nie chcę robić antyreklamy Ekwadoru. To piękny kraj, gdzie natura przelała całą swoją kreatywność w krajobraz, który warto zobaczyć chociaż raz w życiu. Należy jednak zachować ostrożność i stosować się do powyższych wskazówek – w ten sposób ograniczamy szanse na nieprzyjemne sytuacje praktycznie do zera.
To też warto wiedzieć
Zanim dotrzemy na miejsce warto zapoznać się z garścią informacji.
- Obecną walutą w Ekwadorze jest dolar amerykański. Wiele osób jest dość mocno zaskoczona, bo na świecie mamy różne dolary korespondujące do odpowiednich krajów. Na banknotach w Ekwadorze zobaczymy twarze amerykańskich prezydentów. W roku 2000 tej kraj przyjął USD w zastępstwie za walutę Sucre z powodu kryzysu ekonomicznego po utracie prawie 70% wartości w 1 rok.
- W Ekwadorze zawsze warto mieć gotówkę (ale nie za dużo na raz). Kartą można zapłacić w miejscach takich jak duże sklepy, sieciówki, restauracje typu fastfood, ale można zapomnieć o bezgotówkowym życiu, tak jak mamy to w Polsce. W bankomacie zazwyczaj dostaniemy banknoty po 20 dolarów. Każdy nominał wyższy niż to będzie się wiązał z dodatkowym czasem spędzić przy kasie. Pieniądze najlepiej wypłacać w hotelach, centrach handlowych i innych monitorowanych miejscach.
- Na podróż warto ze sobą zabrać ubrania o różnej grubości. Ekwador mimo, że jest położony na samym równiku ma bardzo kapryśną pogodę. Spora część kraju jest położona na dużych wysokościach gdzie panuje specyficzny mikroklimat i poranki i wieczory mogą być relatywnie chłodne.
- W związku z dużymi wysokościami możecie doświadczać choroby wysokościowej (soroche w ich języku). Stolica jest położona na 2850 m n.p.m, a jedną z miejskich atrakcji jest kolejka na pobliską górę Rucu Pichincha ze szczytem na 4696 n.p.m. To są bardzo duże wysokości i polecam odczekać 2/3 dni zanim wejdziemy gdziekolwiek wyżej niż Quito.
- Hiszpański w Ekwadorze jest bardzo łatwy do zrozumienia. Ludzie mówią powoli i nie ucinają słów. Na ulicy nikt nie zna angielskiego, także warto chociaż trochę skubnąć hiszpańskiego. Sprawdź jakie kursy mamy tutaj: Kursy – z nami możesz przygotować się do tej przygody. Jeśli chodzi o przewodników, hotele, organizowane wycieczki to z angielskim nie będzie problemu.
- Ludzie generalnie są bardzo mili, uśmiechnięci i pomocni (zdajemy się jednak na instynkt jeśli chodzi o intencje).
- Kraj jest przystępny cenowo poza Galapagos (o tym miejscu w drugiej części). Spokojnie znajdziemy hostele podróżnicze za 10$ za noc i hotele za 30/40$. Bardzo, ale to bardzo polecam hostele podróżnicze w Ekwadorze – ludzie, którzy przyjeżdżają do tego kraju mają otwarte podejście do życia i można nawiązać bardzo ciekawe znajomości. W hostelach są ludzie w przeróżnym wieku i naprawdę trzeba się postarać, żeby kogoś nie poznać. Dodatkowo hostele często organizują transport oraz atrakcje. Noclegi najlepiej rezerwować przez aplikację Hostelworld. Sam zazwyczaj wybierałem pokoje prywatne w hostelach i był to dla mnie najlepszy kompromis.
- Przed wyjazdem warto zaszczepić się na żółtą febrę – nikt nigdy tego nigdzie ode mnie nie wymagał, ale szczepionka jest wszędzie mocno rekomendowana. Warto mieć też aktualne szczepienia na dur brzuszny oraz wściekliznę.
- Nie potrzebujemy żadnej wizy do wjazdu do kraju. Z Polskim paszportem przysługuje nam 90 dni na zwiedzanie.
- Od 2024 jeśli wjeżdżamy do Ekwadoru drogą lądową z Peru lub Kolumbii potrzebujemy pokazać zaświadczenie o niekaralności z ostatnich 5 lat. Przybywając do kraju drogą powietrzną nie mamy takiego obowiązku. Przed wyjazdem warto śledzić na bieżąco sytuację polityczną kraju i obostrzenia związane z pobytem i wjazdem. W niektórych regionach mogą występować ograniczenia w przemieszczaniu się lub godzina policyjna.
Quito
Quito, czyli stolica i największe miasto Ekwadoru, a zarazem doskonała baza wypadowa, było moim pierwszym przystankiem w tym kraju. To przepięknie położona, panoramiczna metropolia rozciągająca się na górzystym terenie. Wybierając lot do Quito, trafiamy na zadbane lotnisko oddalone o około 40 km od centrum miasta. Do miasta najlepiej dostać się taksówką. Na lotnisku znajduje się sporo stoisk ze zweryfikowanymi firmami transportowymi, z których można bez obaw skorzystać.W podobnej cenie możemy zamówić Ubera, jednak bardziej polecam pierwszą opcję, ponieważ kierowcy często zatrzymują się w losowych miejscach, nieco oddalonych od wyjścia z terminalu. Warto też kupić na lotnisku kartę SIM oraz wypłacić odrobinę dolarów.
Moim pierwszym zakwaterowaniem w Quito był Community Hostel w historycznym centrum miasta. Podczas tej podróży zależało mi na nawiązaniu kontaktu z innymi podróżnikami i tego typu miejsca świetnie to umożliwiają. Hostel ma obszerny taras z nienachalnymi, codziennymi wydarzeniami, a przestrzenie do relaksu i pomocna obsługa sprawiają, że naprawdę trudno nie nawiązać kontaktu z innymi osobami. Dużym atutem tego miejsca jest fantastyczna panorama na Quito, widoczna na zdjęciu poniżej.
W Quito bardzo warto trzymać się zasad bezpieczeństwa, o których wspominałem wcześniej. Po mieście kręci się sporo problematycznych osób, dlatego dobrze zachować czujność. Zdecydowanie odradzam długie spacery po zmroku.W Quito spędziłem początkowo cztery dni, a później wracałem tu jeszcze na krótkie przerwy w trakcie podróży. Jeśli Twój czas w Ekwadorze jest ograniczony, nie spędzałbym w Quito więcej niż dwóch dni. Miasto ma przepiękną panoramę i ciekawe centrum historyczne, ale pod względem atrakcji miejskich to w zasadzie wszystko.
Polecam:
- Zwiedzanie neogotyckiej katedry w centrum miasta
Kościół góruje nad całym Quito i jest widoczny niemal z każdego miejsca, co tworzy wyjątkową panoramę. Jako Europejczyk widziałeś lub widziałaś zapewne wiele pięknych kościołów, ale ten, w takim otoczeniu, robi naprawdę duże wrażenie. Zwiedzanie jest możliwe i można wejść prawie na samą górę. - Plaza de Armas
Główny plac historycznego centrum Quito. Znajdziesz tam bary, restauracje, ulicznych sprzedawców i różnego rodzaju występy. Zdecydowanie warto się tam przejść. - Teleférico i szczyt Cumbre de la Pichincha
Nieco dalej od centrum znajduje się kolejka linowa, która zabiera na wysokość około 3945 m n.p.m., czyli mniej więcej do połowy drogi na wulkan Rucu Pichincha. To naprawdę duża wysokość. - Polecam spędzić pierwszy dzień w Quito, które samo w sobie leży wysoko, i dopiero drugiego lub trzeciego dnia wybrać się wyżej. Objawy związane z wysokością mogą obejmować ból głowy, nudności, trudności z oddychaniem czy zawroty głowy. Zwykle nie są groźne, ale potrafią skutecznie zepsuć dzień.
- Z górnej stacji można ruszyć na szczyt i wejść na wysokość 4696 metrów. Trasa nie jest bardzo długa, ale jej końcowy odcinek bywa wymagający. Pojawiają się strome podejścia, skały i luźne kamienie, dlatego polecam ją osobom z dobrą kondycją.
- Mitad del Mundo
Niewielki park tematyczny położony dokładnie na równiku. Można tam poznać ciekawostki dotyczące równika, siły Coriolisa oraz samego Ekwadoru. Nie jest to miejsce obowiązkowe, ale przy większej ilości czasu warto je odwiedzić. - Muzea Quito
Szczególnie polecam Museo Casa del Alabado, Museo de la Ciudad oraz Museo Alberto Mena Caamaño. Muzea w Ameryce Łacińskiej są wyjątkowe z dwóch powodów. Po pierwsze, można zobaczyć na żywo sztukę i artefakty prekolumbijskie, które dla wielu osób z Europy są czymś zupełnie nowym. Po drugie, poznając historię z tej perspektywy, łatwiej spojrzeć inaczej na rolę Europy w dziejach świata.
W Quito, podobnie jak w wielu krajach Ameryki Południowej, można natknąć się na polski akcent w postaci pomników Jana Pawła II. Karol Wojtyła odbył w tym regionie jedenaście podróży apostolskich i do dziś cieszy się tam dużym szacunkiem. Dla wielu krajów Ameryki Południowej lata 80. i 90. były okresem konfliktów i przemocy, a jego wizyty bywały odbierane jako symbol nadziei.
W mieście zobaczysz także liczne pomniki, budynki i ulice nazwane imieniem Simóna Bolívara. To jedna z najważniejszych, o ile nie najważniejsza postać w historii regionu, symbol walki o niepodległość krajów Ameryki Południowej spod panowania Hiszpanii. Warto choć trochę poznać tę historię przed podróżą.
Park narodowy Cotopaxi
Z Quito w zaledwie godzinę można dostać się do Parku Narodowego Cotopaxi, położonego u podnóża wulkanu o tej samej nazwie. Nie mógłbym bardziej polecić tego miejsca. Można się tam poczuć trochę jak w Bieszczadach na równiku. Rozległe wyżyny, piękne widoki, dymiący wulkan, dzikie konie i poczucie izolacji od cywilizacji tworzą wyjątkową atmosferę.
W wielu hostelach i hotelach w Quito znajdziemy oferty noclegów na terenie parku, najczęściej w formie schronisk lub klimatycznych hosteli, i w praktyce jest to jedyny sposób, aby zatrzymać się w tym miejscu. Najlepiej zapytać o to w recepcji. Jeśli opcja nie jest dostępna tam gdzie śpimy, obsługa wskaże miejsce gdzie można się udać. Ja wybrałem Secret Garden Hostel Cotopaxi. Oprócz noclegu organizują oni także różne aktywności dla podróżników. Mimo że park znajduje się blisko Quito, w pewnym momencie kończy się asfaltowa droga i dalej można dostać się tylko samochodem terenowym. Domki są zazwyczaj położone tak, że z okien lub tarasów rozciąga się widok na wulkan, a obsługa dba o to, żeby pobyt był komfortowy. Całość jest bardzo przystępna cenowo. Za pokój w domku z dzieloną łazienką zapłaciłem 100 dolarów za cztery dni z wyżywieniem. W cenie często zawarty jest także transport z ustalonego miejsca odbioru, a po zakończeniu pobytu można wrócić do Quito lub ruszyć dalej, na przykład do Baños.
Schroniska w których się zatrzymujemy oferują masę dodatkowych atrakcji (płatnych osobno). Co możemy robić:
- Wjazd jeepem na wulkan, wejście na lodowiec i zjechanie z dymiącego stożka rowerem do downhillu. Jest to olbrzymi plus Ekwadoru – możemy tam znaleźć mnóstwo atrakcji typu adventure, które będą naprawdę dość wysoko w skali adrenaliny.
- Przejazd konno po parku. Na czele grupy stoi przewodnik i na start dostajemy krótkie szkolenie. Osoby, które czują się komfortowo mogą przyspieszyć i pogalopować pod koniec trasy.
- Offroad samochodem terenowym – też rozwijamy spore prędkości i raczej nikt nie przejmuje się nadgorliwym bezpieczeństwem.
- Wspinaczka na szczyt Cotopaxi – zależy od aktywności wulkanu. Jest to trasa dwudniowa podczas której zatrzymujemy się na noc w górnym schronisku i atakujemy szczyt przed świtem.
- Wspinaczka górska i trasy górskie z przewodnikiem. Można wybrać kilka różnych ścieżek o różnych poziomach trudności.
- Wieczorne gry, wspólna kolacja i aktywności w grupie. To dobra opcja, jeśli chcemy po prostu zwolnić i odpocząć po aktywnym dniu.

Koniec części pierwszej









